Z okazji zbliżającego się Nowego Roku postanowiłam dodać jeszcze jeden odcinek "ponadprogramowo", mimo iż to nie sobota. Jak się uda, to w sobotę też coś będzie. A dzisiaj - O Heraldyce.
Nowocześni ignoranci, bredzący dzisiaj, że są przede wszystkim Europejczykami, a dopiero potem Polakami, powinni przeczytać, co powiedziałby o nich Chesterton. A powiedziałby, że są podróżnikami po Europie, turystami z księżyca. Osobiście nie podzielam jego optymizmu co do przyszłej możliwej jedności Europy - zawsze znajdą się ludzie, którzy lubią wtrącać się w nie swoje sprawy i decydować o tym, co dzieje się na cudzym podwórku, zwłaszcza, jeśli przy okazji da się coś ukraść. Ale fragment Narody Europy wprost zdumiewa swoją aktualnością. Lektura obowiązkowa!
Może trudno w to uwierzyć, ale Nowocześni duchowni już 80 lat temu spotykali się na nowoczesnych kongresach, aby prezentować swoje nowoczesne poglądy. "Barbarzyńcy, którzy nam grożą, znajdują się również wewnątrz naszych państw". Lepiej nie czytać?
Gdyby Chesterton wiedział, że to, o czym pisał w 1923, będzie aktualne również w 2011... Nic dodać, nic ująć. Być sobą.
"Największy pożytek z arcydzieł literatury nie jest pożytkiem literackim". Pożytki z czytania.
Obowiązki są potrzebne, zakazy też. A wolność ich wcale nie wyklucza... Ale poza tym autor oczywiście ma rację. Narzędziem zbrodni może być wszystko, a wszystkiego zakazać się nie da. O wolności.
"Gdyby system wszedł w tej chwili do pokoju, co byście mu zrobili? Co byście złapali na jego widok - strzelbę, szpadę, siatkę na motyle, szpicrutę czy środek dezynfekujący?" Na to pytanie nie uzyskamy odpowiedzi we fragmencie Zbrodnie systemu.
Czy to był przypadek, że akurat dzisiaj, przeglądając stare numery "Naszego Dziennika" w poszukiwaniu odcinków "Piątku z Chestertonem", których jeszcze nie zamieściłam, natrafiłam właśnie na ten? W cieniu wiary. Chyba nie do końca się zgadzam z jego treścią. Ale pasuje do obecnej sytuacji idealnie!
W 1951 roku "Życie i Myśl" opublikowało obszerny artykuł Jana Dobraczyńskiego p.t. "Gilbert Keith Chesterton". Od dzisiaj można go przeczytać tutaj:
Dobraczyński J., Gilbert Keith Chesterton, "Życie i Myśl" 1951, nr 5/6, s. 754-761.
(strony: 754,
755,
756,
757,
758,
759,
760,
761)
Kiedy odkryto, że biblijny potop rzeczywiście miał miejsce, "przedstawiciele prasy pobiegli chyżo do naszych czołowych autorytetów w dziedzinie religii po aktualne wytyczne". I co uszłyszeli? O potopie.
Na czym będzie polegać autentyczna religia przyszłości? I kto to jest Wielki bóg Namse? Fragment eseju z 1930 r.
Tym razem w ramach aktualizacji zamiast kolejnego "Piątku z Chestertonem" - fragment wspomnień Stanisława Kozickiego . Tak, tego Kozickiego, który był sekretarzem generalnym delegacji polskiej na konferencji pokojowej w Paryżu. Jest on autorem pamiętnika, w którym opowiada między innymi o swoim pobycie w Londynie i spotkaniach z G.K.C. Polecam! (Duży plik jpg).
Kolejna przerwa była wyjątkowo długa, aż półtora miesiąca... Postaram się nadrobić zaległości, a na dobry początek fragment eseju o prawdziwym i nieprawdziwym postępie: O postępie.
Po dłuższej tym razem przerwie - kolejny fragment: Miasteczko Eatanswill.
Dzisiaj miałabym ochotę popolemizować z Chestertonem. Co nie znaczy, że się z nim nie zgadzam co do ogólnej myśli zawartej we fragmencie O złocie i diamentach. Po prostu czepiam się szczegółów. Na przykład klucza z czerwoną wstążką co prawda na ulicy tak łatwo się nie znajdzie, ale to nie znaczy, że jest on czymś rzadkim. Poza tym wyprodukowanie dużej ilości takich kluczy nie stanowiłoby żadnego problemu. A jesienne liście nie są na tyle trwałe, żeby mogły stanowić środek płatniczy czy lokatę kapitału dla jakiegokolwiek skąpca...
Zupełnie inne ujęcie kwestii jajka i kury. Co było pierwsze? "(...) kura wcale nie istnieje po to tylko, by składać kolejne jajka". Krytyka utylitaryzmu we fragmencie "Jajko czy kura?".
Czy humanizm może zastąpić ludziom religię? Odpowiedź Chestertona we fragmencie Humanizm i religia.
"Im więcej czytam krytycznych prac na temat religii, a zwłaszcza mojej religii, tym bardziej mnie uderza ich ciasna koncentracja na wycinku sprawy i niemożność dostrzeżenia całości problemu". Kościół i świat.
Dzisiaj przypada 75. rocznica śmierci Gilberta Keitha Chestetona. Specjalnie na ten dzień przygotowałam zupełnie wyjątkową aktualizację - raczej jako ciekawostkę, bo zapewne niewiele osób będzie w stanie to tłumaczenie przeczytać. Otóż 1 maja 2007 r., w serbskiej gazecie "Književni list" ukazał się tekst zatytułowany "Hor". Oto jego pierwsza i druga część. Poza tym nowy dział: Multimedia.
"Najbardziej ciasny umysłowo jest człowiek święcie przekonany, że ma szerokie horyzonty. Takie niezłomne przeświadczenie o własnej tolerancji jest samo w sobie formą intelektualnego ograniczenia, bo świadczy, że ktoś ma bardzo wąską i zamkniętą definicję otwartości". "Otwartość" to jedno z bożyszczy dzisiejszego świata. "Otwarty umysł", "otwarty Kościół", co jeszcze? Otwartość
I znowu nie wiadomo kiedy zaczął się nowy miesiąc. A odcinek dzisiejszy będzie z lipca 2004. Niestety, w "Naszym Dzienniku" pojawił się błąd w numeracji, stąd dwa kolejne odcinki 204. Ten jest właściwy: Czary-mary
"Powszechny postęp sprawił, że nie musimy już podejmować uciążliwych podróży. Nasze nowe obyczaje są bardziej osobliwe od starych, a zabobony nie stanowią już reliktu zamierzchłej przeszłości, lecz wizję nadciągającej przyszłości. (...) Dzicz leży tylko o włos od przerostu cywilizacji - zaś oznaką obu jest potęga szamanów." I pomyśleć, że te słowa powstały 100 lat temu. Co w takim razie Chesterton napisałby dzisiaj? Nowi barbarzyńcy.
Takie niby oczywiste, ale chyba nie dla każdego: "człowiek prawy nie łamie obietnicy; a jeśli przewiduje, że ją złamie, to jej nie składa. Na tym właśnie opiera się przysięga małżeńska; i ciekawe, że nikt pod tym kątem nie patrzy dziś na małżeństwo". Prawda? Ale to nie koniec zdziwień na dziś: "zwolennik rozwodów to człowiek, który nie aprobuje kościelnych przysiąg, toteż domaga się, by mógł je złożyć; kiedy je złoży, domaga się, by mógł je złamać; kiedy je złamie, domaga się takiego samego błogosławieństwa dla ich złamania jak dla ich złożenia"... Słowo, które się rzekło.
Nie do końca zgadzam się z opinią Chestertona na temat uczenia się historii z podręczników, bo wcale nie uważam, aby to było takie nieskuteczne. Chyba że wtłacza się maluchowi w krótkich spodenkach wiedzę o ewolucji konstytucjonalizmu, która nie jest mu jeszcze potrzebna i jej zwyczajnie nie rozumie. Dzisiaj odcinek pt. Lekcje historii.
Dzisiejsza aktualizacja trochę nietypowa: zamiast kolejnego odcinka "Piątku z Chestertonem" - skan artykułu opublikowanego w 1956 r. w gazecie "Kierunki" - "Obrona miłości do dzieci".
"Zanim w mym życiu nadszedł obecny kryzys, obiecałem komuś wziąć udział w czymś, co jak sądziłem miało być niewielką debatą na temat świata pracy. Zbyt późno, za sprawą mej niefrasobliwości, zorientowałem się ku swemu przerażeniu, że rzecz rozrosła się w ogromny anglokatolicki kongres w Albert Hall (...)" Na tym właśnie kongresie Chesterton wygłosił wykład pt. "The Secret of England's Failure", a dzisiaj czytamy jego fragment: Odpowiedzialność chrześcijaństwa. A na dodatek link do dziesiątego rozdziału książki "Pisarze nawróceni. Inspiracja duchowa w epoce niewiary".
"Gdy człowiek nie ma własnej ziemi, własnego domu czy własnego warsztatu pracy, gdy traci dumę z ich posiadania, traci również pewien nieuchwytny element, przynależny do jego samopoczucia, do wyprostowanej postawy, do sposobu, w jaki stąpa po planecie". A potem się ludzie dziwią, że wpada w nałogi i niszczy własne życie... I nadal waczą o "Prawa człowieka". Tylko jakie?
Dzisiaj o Partnerskim Małżeństwie, "kontroli urodzeń", "wolnej miłości" i innych eufemizmach, które jak widać funkcjonowały w najlepsze już w czasach Chestertona, chociaż pewnie na dużo mniejszą skalę... Jednym słowem - O zakłamaniu. I tym wczorajszym, i tym dzisiejszym.
Życie kulturalne wolnych najmitów.
Kto zaznajomił się z tą "staroświecką i tajemniczą nauką, zwaną logiką"? Można zacząć od dzisiejszego odcinka "Piątku z Chestertonem". Tym razem będzie o potworze z Loch Ness.
Dzisiaj czytamy o Ulepszaczach ludzkości. Czy naprawdę chodzi tu o naukę, czy o ludzi nauki? Bo czy nauka może czegoś chcieć albo nie chcieć? A "ulepszaczami" nie muszą być wyłącznie naukowcy.
"Wielu ludzi mgliście zakłada, że zwątpienie w Boga ma coś wspólnego z demokracją, albo niewiara w Boga - z reformami społecznymi. (...) Przeczy temu niemal cała historia i cała ludzkość, a zwłaszcza majestatyczne ludzkie religie. Sceptycyzm nie tylko nie prowadzi do aktywności społecznej, lecz można by wręcz twierdzić, że w połączeniu ze stoicyzmem prowadzi do wszelkich społecznych działań z wyjątkiem właśnie działań na rzecz zmiany". Duch odnowy.
"Sporo jest oznak wskazujących, że współczesna cywilizacja nie tyle przyspiesza, ile raczej nabiera pędu, coraz szybciej staczając się w dół". Dlatego dzisiaj o cieniach o zmierzchu.
"Wola Ludu, ten wielki polityczny ideał, może zatem istnieć - ale nie w polityce. Wszystko wskazuje, że stanowi ona wręcz odwrotność dzisiejszej praktycznej polityki, która zajmuje się ustalaniem, w jaki sposób podzielić ludzi, by wypadło mniej więcej po równo, a nie w jaki sposób zjednoczyć ich w sprawach fundamentalnych". "Dzisiejszej" znaczy tak samo "tej z 1932", jak i "tej z 2011". Chrześcijańska demokracja.
Od kogo należy więcej wymagać? Od artysty, czy od zwykłego człowieka? W końcu "Wszyscy ludzie są zwyczajnymi ludźmi - a ludzie nadzwyczajni to ci, którzy to rozumieją". A kto więcej otrzymał... Dzisiaj fragment Prawdziwe elity.
"Ze wszystkich stron, niespostrzeżenie, poprzez tysiące drobnych wzmianek czy tytułów, sączy się do naszych myśli dziwaczna i nienaturalna idea" - dzisiaj tak rozpoczynający się esej mógłby dotyczyć wielu różnych zagadnień. Ten nosi tytuł O jednolitość.
"Wyobraźmy sobie, że podczas jakiejś planetarnej koniunkcji spadła z Marsa na Ziemię istota o kształtach kompletnie obcych i nieznanych, tak że wszystkie nasze domysły na temat jej struktury byłyby z konieczności oparte na zgadywaniu, bo nie wiedzielibyśmy nawet, gdzie kończy się istota, a zaczyna się jej strój. Byłoby, owszem, widać, że posiada gdzieś u góry sześć czerwonych, krzaczastych wypustek, ale nie mielibyśmy pojęcia, czy to przyzwoite marsjańskie nakrycie głowy, czy może sama głowa. (...)
Taką nieznaną istotą od początku świata jest..." No właśnie, kto? Dzisiaj fragment O naturalności
Czy dzisiaj protestanci wyznają autentyczną doktrynę protestancką? W 1929 GKC na to pytanie odpowiedział, że "z pewnością nie". Warto przeczytać i zastanowić się, czy dzisiaj te spostrzeżenia są nadal aktualne. Fragment Protestantyzm pochodzi z książki "Dla sprawy".
Fragment wstępu do książki "Wiekuisty człowiek" ukazał się w "Naszym Dzienniku" prawie dokładnie 6 lat temu, 14 stycznia 2005 r., pod tytułem Nowe spojrzenie. Zapraszam do lektury!
Pierwsza aktualizacja w Nowym Roku jak zwykle w sobotę. Tym razem ciekawy fragment książki "Dla sprawy", zatytułowany Dawne herezje.