by G. K. Chesterton
Fragment eseju The
Bottomless Bottom, który ukazał się w
tygodniku G.K.' s Weekly 8.03.1930 r.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
W jednym z organów prasowych wielkiego biznesu doszło niedawno do osobliwej i dość zabawnej polemiki. Pewien uczeń napisał mianowicie wypracowanie o swym życiowym ideale. Poklepano go za to po główce i wręczono nagrodę ufundowaną przez nobliwego biznesmena. Uczeń wyjawił bowiem, że jego życiowym ideałem jest właśnie kariera w biznesie. Nie zamierzam tu rozdzierać szat nad tym, że okazał się do znudzenia poprawny; wszyscy uczniowie są do znudzenia poprawni, kiedy zmusza się ich do pisania wypracowań. Problem leży w czym innym. Otóż, nieszczęsne dziecię stwierdziło, że handel to "podstawa, na której opiera się cały świat". (...)
Następnego dnia wydrukowano list, w którym jakiś czytelnik łagodnie skarcił chłopca za materializm. List został podpisany mrożącym krew w żyłach pseudonimem "Człowiek z Misją". (...) Człowiek ów oświecił ucznia, że prawdziwa podstawa, na której opiera się świat, to Beethoven, i Piękno, i tym podobne rzeczy. "Popatrz na głowę dziewczyny pędzla Vermeera - doradził - i choć nie znasz się na technikach malarskich, od razu poczujesz szacunek dla piękna, prawdy i miłości ucieleśnionych w każdej młodej kobiecie".
Łatwo sobie wyobrazić osłupiałą minę ucznia wobec tego niespodziewanego ataku, i jego słuszne oburzenie. Nikt mu nigdy nie kazał patrzeć na jakieś tam głowy dziewczyn; Handel jako podstawa - oto, czego go nauczono. (...)
Ktoś powinien wyjaśnić biednemu dziecku, tudzież biednemu czytelnikowi, jak brzmi oczywista, jasna i sensowna odpowiedź na samochwalstwo handlu. (...) Otóż, handlowcy i biznesmeni to, owszem, cudowni ludzie, czasem sympatyczni, niekiedy naprawdę potrzebni, i nie padnie tu z mych ust ani słowo krytyki pod adresem piękna, prawdy i miłości ucieleśnionych w naszej młodej kadrze menedżerskiej. Jest jednak fundamentalnym faktem w nauce ekonomii, że handel nie stanowi fundamentu. To produkcja stanowi fundament - a przede wszystkim produkcja rolna. Zaorane pole lub grządka kapusty mogą obejść się bez handlu dużo łatwiej niż handel bez nich. Biznesmen zajmuje się obrotem i negocjuje cenę, lecz gdyby nie miał czym obracać ani czego negocjować, musiałby zamknąć interes na kłódkę. (...)
We wszystkich dotychczas istniejących cywilizacjach handel był wtórny wobec produkcji i wobec rolnictwa. Dopiero w naszych czasach wyrósł nagle jak gigantyczna wieża ponad niebo i ziemię, a nadęte i fantastyczne pochlebstwa, którymi go obsypujemy, są niczym honory, oddawane tytanicznemu Antychrystowi.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
Nasz
Dziennik", piątek, 4 sierpnia 2000