Ego et Shavius meus

by G. K. Chesterton
Fragment eseju "Ego et Shavius meus" ze zbioru "The Uses of Diversity", 1920

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Książka pana Herberta Skimpole "Bernard Shaw: Człowiek i Dzieło" zawiera wiele cennych uwag, którym powinienem oddać sprawiedliwość, a tu i ówdzie napomyka też o mojej własnej osobie, zazwyczaj aż nazbyt pochlebnie. (...) W pewnym miejscu pan Skimpole czyni jednak błąd. Jak pisze, Shaw i ja zgadzamy się, że trzeba dopasować świat do człowieka, lecz "Chesterton zalicza dzisiejsze koncepcje życia społecznego do elementów ludzkiej natury i twierdzi, że nie wolno ich zmieniać". (...)

Ktokolwiek twierdzi, że podobają mi się dzisiejsze koncepcje życia społecznego, rzuca mi śmiertelną zniewagę, i płazem tego nie puszczę. Bo koncepcje, których ja bronię, na pewno nie są dzisiejsze. Próbowano je urzeczywistnić w przeszłości, i nie tracę nadziei, że uda się to w przyszłości, lecz teraźniejszość wyróżnia się głównie tym, że są to koncepcje nieobecne. Pan Skimpole słusznie wskazuje, że bronię życia rodzinnego, pobożności i patriotyzmu, lecz trudno by te ideały uznać za typowe dla naszej epoki.

Typowy dla naszej epoki jest sąd rozwodowy, tnący rodziny na kawałki z szybkością maszyny do parówek. Typowa jest nauka, która głosi - jak kiedyś kalwinizm - że człowiek nie ujdzie przed swym przeznaczeniem, lecz w przeciwieństwie do kalwinizmu sprowadza to przeznaczenie do biologii i odziera je z wszelkiej boskości. Typowe dla naszych czasów są wreszcie instytucje finansowe, które rozprzestrzeniły się po całym świecie, przekraczając granice państwowe z taką samą oświeconą nonszalancją, jaką wykazują też zarazki cholery.

To są właśnie współczesne koncepcje życia społecznego, i nawet pan Skimpole postrzega je również jako koncepcje nadchodzących czasów. W dość naiwnym fragmencie książki zauważa, że "Shaw nie ma po co wskazywać" Chestertonowi perspektyw globalnej przyszłości, gdyż "Chesterton uparcie przymyka oczy na fakt, że internacjonalizm, świadomość klasowa i imperializm prowadzą wszystkich w tę samą stronę".

Rzeczywiście, Shaw daremnie by się trudził, przekonując mnie do uroków tych idei. Tak się bowiem składa, że nie znoszę imperializmu, nie wierzę w internacjonalizm i nie ufam "świadomości klasowej", cokolwiek to określenie może oznaczać. Doskonale zdaję sobie sprawę, że kanclerz cesarski w Berlinie, międzynarodowy bankier w Johannesburgu i sowiecki szpieg z Piotrogradu prowadzą nas wszyscy w tę samą stronę; i właśnie dlatego mam spokojną pewność, że najlepiej zrobię, kierując się w stronę przeciwną. (...)

Kiedy twierdzę, że religia, małżeństwo i poczucie lojalności wobec własnego kraju to trwałe elementy ludzkich społeczności, mam na myśli, że powracają one, gdy ludzkość zachowuje się najbardziej po ludzku, zaś zanikają, gdy społeczeństwo zaczyna stawać się relatywnie nieludzkie. A zanikają wśród nas. Mogą jeszcze wrócić, lecz tak czy owak, jeśli znów ujrzymy kiedyś wolnych ludzi, niezależnych gospodarzy i ducha walki, powróci też szacunek dla ziemi, domu i ołtarza.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 16 grudnia 2005 r.


Strona główna | Chesterton o...