Chesterton o... Europie i Azji

by G. K. Chesterton

Fragment eseju On Europe and Asia ze zbioru Generally speaking, 1928.

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Pewien wybitny kapitalista wyraził niedawno opinię, że wszystko w Chinach poszłoby nam dobrze, gdybyśmy byli zabrali stamtąd misjonarzy, i, jak należy się domyślać, pozostawili tylko kupców. Ja osobiście powiedziałbym (wprowadzając do tej opinii drobną poprawkę), że wszystko poszłoby dobrze, gdybyśmy byli zabrali stamtąd kupców, a pozostawili misjonarzy.

(...) Jeśli nasza cywilizacja ma coś do zaofiarowania innym mieszkańcom planety, to z pewnością może ofiarować im ideały, nie zaś tylko sprzedawać spodnie, buty czy meloniki. Tak jak się sprawy mają, zdążyliśmy już ucierpieć przez to, że Chińczyk zmienił kapelusz chiński na europejski ani trochę nie zmieniając głowy pod kapeluszem. Osiągnęliśmy handlowy sukces, sprzedając Chińczykowi parę angielskich spodni z amerykańskim rewolwerem w tylnej kieszeni. (...) Najbrzydsze rzeczy, jakie nasza cywilizacja stworzyła kiedykolwiek, to jest ubiór i obyczaje wielkich przemysłowych miast, rozprzestrzeniły się po całym świecie tak szeroko, jak nigdy nie rozprzestrzeniło się chrześcijaństwo, jak nigdy nie rozprzestrzeniła się rycerskość, ani monogamia, ani demokracja, ani idee obywatelskie. Nie udało się nam sprawić, by daleki Azjata czuł się chrześcijaninem, zdołaliśmy za to sprawić, że wygląda jak londyński chuligan. Myślę, że to jeden z najdziwniejszych i najbardziej złowrogich paradoksów historii, kiedy wziąć pod uwagę, co chrześcijańska cywilizacja miała do ofiarowania, a co ofiarowała.

Lecz podczas gdy ta zaraza wulgarności przenikała z Europy do Azji, coś przenikało również z Azji do Europy. Dziwne, ale również była to zaraza. Jej wpływ nie zaznaczył się tak szybko, ani być może nie rozszerzyła się tak powszechnie jak moda na prostacką kulturę i pospolite ubrania. (...) To, co przybyło do nas z Azji, to była rozpacz. Cokolwiek jeszcze znajduje się w Azji, do nas trafiły wszystkie te negatywne, anarchistyczne idee, jak pogarda dla jednostki, obojętność dla romantyzmu codziennego życia, pesymizm i paraliż ducha walki. (...) Uderza mnie ta zdumiewająca lustrzana antyteza: żadna z dwóch wielkich cywilizacji nie dała drugiej tego, co było w niej najlepsze. My daliśmy im zniekształcenie; oni dali nam chorobę.

A przecież właśnie w dziedzinie idei nasza własna cywilizacja stoi wyżej. (...) Cywilizacja chrześcijańska ma najwięcej tych odważnych, inspirujących koncepcji, dzięki którym życie staje się w pełni życiem - więcej idei wolnej woli, więcej idei rycerskości i miłosierdzia; więcej świeżego wiatru nadziei. Metafizyka i moralność zostały przez naszych ojców opracowane nie mniej dogłębnie i subtelnie niż jakakolwiek mroczna, zgorzkniała metafizyka azjatycka.

Ale Europejczyk, podróżujący po Azji, nie ma pojęcia, że reprezentuje te idee. (...) Jako że nigdy nie nauczył się własnej religii, jest bardzo prawdopodobne, że nauczy się cudzej, i to takiej, która jest niższa niż jego własna. Kiedy się nad tym zastanowić, można ujrzeć w nowym świetle to mocno nadużywane słowo: "misjonarz".


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, ...


Strona główna | Chesterton o...