Chesterton o ... Kościele i świecie

by G. K. Chesterton
Fragment rozdziału "Kwestia porównania" z książki "Dla sprawy"

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Im więcej czytam krytycznych prac na temat religii, a zwłaszcza mojej religii, tym bardziej mnie uderza ich ciasna koncentracja na wycinku sprawy i niemożność dostrzeżenia całości problemu.

Niedawno wpadł mi w ręce tekst, zawierający dość wyważone potępienie katolickich praktyk. (...) Autor narzeka, że młodzi księża, idący za swym powołaniem, decydują się na oślep, zupełnie nie rozumiejąc, jakie wiążą się z nim obowiązki. (...)

Doprawdy - i któż to dziś rozdziera szaty, wołając, że Kościół nakłania młodzież do pochopnych ślubów kapłańskich! Mówią to ci sami ludzie, którzy jako przeciwwagę dla Kościoła wysuwają (...) pogańską koncepcję państwa obywatelskiego. I co też można im odpowiedzieć? Podczas wojny przymusowo wcielali do wojska osiemnastolatków; (...) rzucali ich tysiącami w piec ognisty, w czeluść udręki, której te dzieciaki nie umiały sobie nawet wyobrazić i z której honor zabraniał im uciec; trzymali ich tam długie lata, nie informując, czy istnieje chociaż możliwość zwycięstwa; i zabijali ich na miliony, jak muchy, nim jeszcze w ogóle mieli szansę żyć. Oto, jak postępuje państwo; oto, jak postępuje świat; oto, jak postępuje ich protestanckie, praktyczne, sensowne i świeckie społeczeństwo. (...)

We wszystkich tych krytycznych głosach brakuje mi kwestii oczywistej: porównania pomiędzy Kościołem a światem zewnętrznym; światem przedstawianym jako przeciwieństwo Kościoła bądź ofiarowanym jako jego substytut. A fakty wyglądają tak, że świat sam zawsze robił wszystko to, o co oskarża Kościół. Więcej nawet - robił to w sposób znacznie bardziej drastyczny, na znacznie większą skalę oraz (co najgorsze i najważniejsze) nie posiadając żadnych wzorców, które by pozwalały wrócić potem do normalności lub wyrazić skruchę. Nadużycia katolickie mogą być zreformowane, ponieważ katolicy mają koncepcję formy. Katolickie grzechy mogą być rozgrzeszone, bo istnieją standardy i zasady rozgrzezania. Jednak gdzie jeszcze we współczesnym świecie istnieją takie zasady? Gdzie można znaleźć coś więcej niż tylko przemijające mody? (...) Każda wada, zarzucana katolickim społecznościom i instytucjom, pleni się jeszcze bujniej i radośniej w dowolnej, innej społeczności i instytucji. I właśnie od tych innych instytucji - od państwa, szkoły, policji, systemu podatkowego - niektórzy oczekują dziś ochrony przed wiarą swych ojców. Oto dopiero sprzeczność; oto katastrofalne zderzenie; oto ostateczna intelektualna klęska, którą ci ludzie już ponieśli.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 21 kwietnia 2006 r.


Strona główna | Chesterton o...