by G. K. Chesterton
Fragment eseju "The Eatanswill Gazette" ze zbioru "All Things Considered", 1908 r.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Jak się dowiaduję, dwa angielskie miasta, Sudbury i Ipswich, toczą spór, które z nich było miastem opisanym przez Dickensa w powieści "Klub Pickwicka" jako miasteczko Eatanswill. Jeden z rozdziałów powieści opisuje wybory do parlamentu, które tam właśnie się odbywały, Każde miasto utrzymuje z pasją, że to ono było pierwowzorem Eatanswill. Wyznam, że tego nie pojmuję. Mógłbym zrozumieć, gdyby każde miasto zaprzeczało z pasją, że to ono było pierwowzorem Eatanswill. Albowiem Eatanswill, wedle Dickensa, było miasteczkiem pełnym odrażającej korupcji. Jego władze wykazywały skrajną obłudę w publicznych wystąpieniach, a wszyscy wyborcy byli przekupni i sprzedajni. A jednak dwa szacowne miasta rywalizują o zaszczyt uznania ich za tę właśnie kloakę, tak jak dziesięć miast greckich walczyło o zaszczyt uznania za miejsce narodzin Homera. Sudbury i Ipswich wojują z taką energią, jakby chodziło co najmniej o to, które z nich stanowiło pierwowzór dla "Utopii" Morusa albo "Raju na Ziemi" Morrisa. Walka wre ostro. Mieszkańcy Ipswich mówią podniesionym głosem: "To musiało być nasze miasto, bo Dickens twierdzi, że było przeżarte korupcją, a miasta bardziej skorumpowanego niż nasze ze świecą możńa by szukać". Mieszkańcy Sudbury odpierają z rosnącym gniewem: "Ktoś powinien wam uświadomić, panowie, że nasze miasto było dokładnie tak samo skorumpowane jak wasze, i to pod każdym względem. Nasze miasto było wrzodem na ciele społeczeństwa, i niech jacyś wrogowie spróbują temu zaprzeczyć!". "A może jeszcze powiecie - szydzą obywatele Ipswich - "że wasza działalność polityczna też była gruntownie i bez wyjątków plugawa?". "No pewnie, i to jak! - odpowiadają obywatele Sudbury, wcale nie zbici z tropu. "W polityce nie istnieje już większe plugastwo. Dickens po prostu nie mógł przeoczyć, jak bardzo jesteśmy ohydni". "A czy mógł przeoczyć" - krzyczą oburzeni ludzie z Ipswich - "jak bardzo my byliśmy ohydni? Odór naszej zgnilizny moralnej zalatywał już na milę od miasta! Wy tam w Sudbury zadzieracie nosa, ale pozwólcie sobie powiedzieć, że w porównaniu z naszym Ipswich wasze Sudbury było całkiem uczciwe!". I tak dalej; spór toczy się bez rostrzynięcia. Odnoszę wrażenie, że jest to nowy i dość osobliwy rodzaj sporu.
Ktoś, kto nie mieszka w Ipswich ani w Sudbury, może naturalnie spytać, czemu akurat jedno z tych dwóch miast miało być Eatanswill. W gruncie rzeczy obawiam się, że pod postacią miasteczka Eatanswill Dickens chciał ukazać każde w ogóle miasto w kraju. Kiedy opisywał tamtejsze wybory (...) miała to być satyra na całą Anglię. (...) Kpił sobie nie z konkretnego miejsca, ale z konkretnych metod..
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 14 maja 2004 r.