Chesterton o ... New Age

by G. K. Chesterton
Fragment eseju z cyklu "Our Notebook", który ukazał się w "The Illustrated London News" 24 maja 1930 r.

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Jeśli istnieje na świecie jedna rzecz, która naprawdę wymaga organizacji lub chociaż ujęcia w jakieś karby, to rzeczą tą jest mistycyzm. Pod powierzchowną warstwą racjonalności w człowieku bez wątpienia drzemią inne głębie; tylko powierzchowni ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Istnieje pewna wewnętrzna siła, która sprawia, że zaczynamy inaczej oceniać wartości otaczającego nas świata. Jest w człowieku coś, co każe mu pościć również wtedy, gdy nasz niezrównany system społeczny zdołał jakoś zapewnić mu chleb. Jest coś, co sprawia, że spadająca gwiazda wydaje mu się wróżbą; jest coś, co każe mu szukać znaczenia w znakach na niebie, nawet kiedy pierwszorzędne naukowe wykształcenie mówi mu, że Ziemia jest tylko mało istotnym ciałem niebieskim, a człowiek - mało istotnym wybrykiem natury.

Nie można bezkarnie zaniedbywać tej potrzeby mistycyzmu. Toteż nigdy się nie zdarza, by przez dłuższy czas leżała ona odłogiem. Tworzyć kulturę bez elementu mistyki, to jakby budować wyschłą cywilizację na pustyni, zapominając o istnieniu wody. Pamiętajmy jednak, że woda potrafi być groźna. (...) Mądra cywilizacja otacza wodę studniami, reguluje koryta rzek i oblicza pory przypływów, chroniąc swe siedziby zarówno przed powodzią, jak przed suszą. Innymi słowy, uznanie elementu mistyki za normalny i ożywczy nie oznacza ślepego zdania się na żywioł czy zawierzenia niewyjaśnionej sile. Warto pamiętać, że siła może być niewyjaśniona, nie będąc nadprzyrodzona.

Wielu mistyków widział już nasz świat. Stary John Brown był mistykiem, gdy zabijał i kaleczył ludzi, ponieważ wewnętrzny głos objawił mu, że każdy z nich "w sercu swoim dopuścił się morderstwa". (...) Wyznawca herezji albigensów był mistykiem, gdy głodził się na śmierć, by dać wyraz swej pogardzie dla materii (...), a kapłan Molocha - gdy wrzucał dzieci do rozpalonego pieca. Nie wolno akceptować mistycyzmu, nie akceptując zarazem religii, która weźmie na siebie odpowiedzialność za mistyków. Grozi to niebezpieczeństwem większym niż pozostanie na suchym racjonalnym pustkowiu. (...)

Prawdopodobnie czeka nas odrodzenie mistycyzmu, musimy jednak dopilnować, by mistycyzm ten był zdrowy, nie tylko mistyczny.

Wiek XIX usiłował pogodzić swój rozum z religią; wiek XX być może będzie musiał pogodzić swoją religię z rozumem. Na pewno jednak nie powinien po prostu pogodzić się bez walki z własną bezrozumnością.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 29 października 1999 r.


Strona główna | Chesterton o...