Chesterton o ... cywilizacji

by G. K. Chesterton
Fragment eseju, który ukazał się w "Daily News" 21.02.1902.

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Pan Edward Carpenter (...) jest literatem płodnym i pełnym inwencji, lecz nic, co napisał we wszystkich swoich książkach, nie jest równie dobre jak tytuł jednej z nich: "Cywilizacja. jej przyczyny i leczenie". (...)

Pan Carpenter (...) sądzi, że "cywilizacja stanowi rodzaj choroby, przez którą muszą przejść rozmaite ludzkie rasy, tak jak dzieci przechodzą przez koklusz i świnkę". Większość ludzi uzna ten pogląd za niepoważny, lecz pan Carpenter broni go z wielką pasją i w każdej chwili gotów jest z detalami go zreferować. Jak pisze: (...) "Liczba praktykujących lekarzy w Wielkiej Brytanii jest oceniana na ponad dwadzieścia trzy tysiące. Jeśli stanowimy naród tak słabowity, że musi się nami zajmować aż tylu lekarzy, sytuacja staje się niepokojąca. (...) Nie wspomnę już o liczbie szpitali psychiatrycznych, gęsto pokrywających kraj (...)". Zdaniem pana Carpentera, żadne subtelne duchowe osiągnięcia ani żaden fizyczny komfort nie zrównoważą faktu, że człowiek zatracił umiejętność przeżycia w naturalnym środowisku. Ktoś mógłby się wprawdzie tłumczyć, że potrafi świetnie dyskutować lub że wspaniale maluje, ale to żadna wymówka, skoro nie umie żywić się tym, co go otacza, jak owca, albo godzinami siedzieć nieruchomo, jak Indianin. (...)

Pod jednym względem opinia pana Carpentera jest trafna. (...) Pan Carpenter podważa tę absurdalną koncepcję, że postęp cywilizacji, rozumianej na sposób zachodni, musi zawsze i wszędzie oznaczać ulepszenie i poprawę istniejących warunków. Teza, że cywilizacja europejska jest dobra dla każdego ludu na ziemi, jest mniej więcej tak samo racjonalna, jak teza, że sanie i narty są dobrym środkiem komunikacji w każdym ziemskim klimacie. Nie uważam naszej cywilizacji za chorobę. Przeciwnie, uważam ją za lekarstwo na wiele chorób. Ale tak samo jak nie chcę nikogo zarażać naszymi chorobami, tak też nie chcę nikomu wmuszać naszego lekarstwa. (...) Nie powinniśmy sądzić, że Chińczyków z miejsca zauroczy piękno demokracji parlamentarnej albo że populacja Wysp Fidżi będzie się w nieskończoność rozmnażać i moralnie doskonalić dzięki dużym dawkom dżinu i broni palnej, które jej aplikujemy. Nasza cywilizacja nie jest odpowiednia dla każdego; lecz jest całkiem odpowiednia dla nas. (...) Cywilizacja jest dla człowieka stanem równie naturalnym jak barbarzyństwo, o ile sama, w naturalny sposób, rozwija się i wyrasta powoli na miejscowej barbarzyńskiej glebie. Na pewno nie jest naturalna, jeśli zostaje barbarzyńcom znienacka narzucona z zewnątrz. (...)

Prawdziwe zło cywilizacji polega, jak sądzę, na tym, że ludzkie wynalazki prześcignęły ludzką wyobraźnię. (...) Cywilizacja daleko wyprzedziła duszę. Produkuje swe cuda szybciej, nim człowiek zdąży pomyśleć i powiedzieć "dziękuję". (...)

Można oczywiście twierdzić, że powinniśmy cofnąć się do etapu szlachetnego dzikusa, gardzącego cywilizacją. Ale dzikus wcale nie gardzi cywilizacją. Zdumiewa się nią i jest pełen podziwu, jak przystało na mądrego czlowieka. I to on, nie my, dostrzega rzeczywiste rozmiary Katedry Świętego Pawła, widząc je świeżym okiem i dużo wyraźniej od nas.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 1 lipca 2005 r.


Strona główna | Chesterton o...