by G. K. Chesterton
Fragment rozdziału The Free Man and the Ford Car z książki The Outline of Sanity, 1926.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
W dzisiejszych powieściach i gazetach co i rusz wspomina się o pewnej popularnej postaci, zwanej Jaskiniowcem. Jest to osobistość publicznie znana; ba - okazuje się, że znamy go nawet od strony prywatnej. (...) Na ile zdołałem pojąć, głównym zajęciem, któremu oddawał się Jaskiniowiec, było tłuczenie żony po głowie, zaś jego ogólne podejście do kobiet można by streścić, używając określenia filmowego, jako "odstawianie twardziela".
Nigdy nie natrafiłem na żaden dowód tej tezy, toteż pojęcia nie mam, czy opiera się ona na jaskiniowych pamiętnikach czy może na aktach prehistorycznych spraw rozwodowych. (...) Słyszymy, że człowiek pierwotny ogłuszał kobietę maczugą i wlókł do swojej jaskini. Biorąc pod uwagę wszystkie dostępne analogie z życia zwierzęcego, owa dama musiała dalibóg wykazywać sporą niechęć i pruderię, skoro tak stanowczo się upierała, by przed zaniesieniem do jaskini koniecznie ją ogłuszać. Nie bardzo jednak rozumiem, dlaczego w czasach, gdy samiec był tak brutalny, samica miałaby być tak uduchowiona. Jeśli jaskiniowiec ulegał zwierzęcym żądzom, powinien im przecież ulegać tak samo jak zwierzęta. Miłostki żyraf i rzeczne romanse hipopotamów toczą się jednak w najlepsze bez żadnych bójek ani ciosów. (...)
Ilekroć literaci, psychologowie i działacze oświatowi mówią o jaskiniowcu, nie kojarzą go w ogóle z malarstwem naskalnym - a więc czymś, co naprawdę odkryto w jaskini. Kiedy literat pisze w erotycznej powieści: "Czerwone iskry zatańczyły w mózgu Dagmara Doubledicka. Poczuł, jak budzi się w nim jaskiniowiec", czytelnicy byliby mocno rozczarowani, gdyby Dagmar z ogniem w oczach rzucił się do portretowania krów na ścianie salonu. Kiedy psychoanalityk mówi do pacjenta: "Stłumione instynkty człowieka jaskiniowego pchają pana, by dać ujście gwałtownym popędom", nie chodzi mu o popęd do malowania akwarelami lub do obserwowania, w jaki sposób przechyla głowę pasący się jeleń. (...)
Wszystkie nasze wyobrażenia na temat jaskiniowca to jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem, nie poparte żadnymi dowodami naukowymi i służące wyłącznie jako pretekst, uzasadniający nowoczesne zamiłowanie do chaosu i braku reguł. Lecz jeśli jakiś pan chce uderzyć jakąś panią, wolno mu przecież być zwykłym chamem. Nie musi od razu psuć reputacji Bogu ducha winnego jaskiniowca, o którym nie wiemy prawie nic, z wyjątkiem tego, co można sobie wydedukować z paru nieszkodliwych i przyjemnych obrazków na ścianie.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik", piątek, 7 października 2005