by G. K. Chesterton
Fragment eseju It makes no difference, który ukazał się w tygodniku New Witness 9.03.1923 r.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Pan Lloyd George, zwracając się do studentów w Edynburgu, stwierdził, że żaden zawód nie wymaga odwagi tak wielkiej, jak zawód polityka. Jego wypowiedź została gładko przełknięta, ale powinna jeszcze, że tak powiem, zostać przetrawiona, bez pośpiechu, w ciszy i spokoju z miłym ukontentowaniem. Daje nam bowiem pole do rozważań - ba, niesie pewną wizję.
Wizja z początku jest mglista: oto wyłania się z mroków i mija nas w milczącej procesji długi szereg ludzi: myśliwych, rybaków, górników, żeglarzy, żołnierzy, lekarzy na polach bitew, pielęgniarek podczas zarazy, misjonarzy pośród kanibali, ratowników górskich, akrobatów, łowców grubego zwierza, poskramiaczy lwów, detektywów, zamachowców, szpiegów, męczenników, poławiaczy pereł oraz proroków Bożych, których niecierpliwość pchnęła nieroztropnie do mówienia prawdy. Odnosimy wrażenie, że każdy spośród tych przeróżnych typów ludzkich posiada znacznie więcej odwagi niż przeciętny mieszczuch i milion razy więcej niż przeciętny polityk, żyjący sobie wygodnie w sztucznej izolacji od normalnego świata.
Prawda, oczywiście, wygląda tak, że wypowiedź pana Lloyd George'a stanowi po prostu przykład owej specyficznej bezczelności, którą politycy posiadają w miejsce odwagi, czy to cywilnej, czy wszelkiej innej. No, chyba że odwagą nazwiemy zdolność mówienia bez zmrużenia oka czegoś, co, jak powszechnie wiadomo, jest odwrotnością prawdy. Owa tajemnicza moc umysłu wykształca się istotnie w trakcie uprawiania zawodu polityka. (...) Można czerpać przyjemność z mówienia prawdy; można czerpać przyjemność z kłamstw i nabierania ludzi; nie umiem jednak pojąć, na czym polega przyjemność z opowiadania kłamstw, na które nikt się nie nabiera. (...)
Życie polityka jest niekonsekwentne, w każdym znaczeniu tego słowa, bo nieznana jest w nim konsekwencja, nieznane są też konsekwencje. Wszystko wskazuje na to, że politycy znaleźli się poza zasięgiem już nie tylko sądu i kary, lecz nawet związków przyczynowo-skutkowych. (...) Dzień dzisiejszy nie ma dla nich związku z wczorajszym ani bieżąca minuta z poprzednią. (...) Świat polityki przypomina wielkiego robaka: można go złamać czy przeciąć w dowolnym miejscu, a kawałki dalej będą się wiły. (...)
Nie jest winą wyłącznie pana Lloyd George'a, że życie publiczne przypomina dziś teatr, w którym postacie mogą spadać w przepaść lub skakać z dzikich koni, a i tak włos im z głowy nie spadnie, niczym wirtualnym bohaterom filmów. (...) Świat polityki posiada jednocześnie komfort, typowy dla salonu pełnego poduszek, i nieodpowiedzialność, typową dla celi wyłożonej materacami. Cokolwiek zrobi polityk, cokolwiek powie, i tak ma zapewnione miękkie lądowanie. Tym bardziej należy ubolewać, kiedy oznajmia, że jest dzielniejszy niż górnik albo rybak.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
Nasz
Dziennik", piątek, 16 czerwca 2006