by G. K. Chesterton
Fragment rozdziału "The Simple Truth" z książki "The Outline of Sanity", 1926 r.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Mówi się, jak wiadomo, że praca na roli jest monotonna, bo człowiek ciągle wykonuje te same, dwadzieścia parę, czynności. Za to w fabryce, ma się rozumieć, człowiek bawi się szampańsko, wykonując jedną i tę samą czynność godzina po godzinie i dzień po dniu.
Ci sami ludzie, którzy użalają się nad rolnikiem z powodu jego monotonnej pracy, krytykują go jednocześnie za coś dokładnie przeciwnego - wytykają mu bowiem egoizm i chciwość, twierdząc, że nie widzi dalej swego nosa i za bardzo się interesuje swoim własnym gospodarstwem. Powinien, rzecz jasna, tak jak proletariusz okazywać bezinteresowną i romantyczną lojalność wobec cudzej fabryki i ascetycznie odmawiać sobie wszystkiego, aby ktoś inny mógł osiągać większy zysk.
W taki właśnie sposób postrzega rolnika nowoczesny kapitalizm. (...) A przecież całe doświadczenie cywilizacji przeczy hipotezie, że wieśniacy to nędzne, zdegenerowane dzikusy, pełzające na czworakach i wyjadające trawę jak krowy i owce. Na całym świecie, na przykład, istnieją tańce ludowe. (...) W całej Europie wieśniacy tworzyli artystyczne rękodzieła, odkryte przez zachwyconych artystów długo po tym, jak arystokraci o nich zapomnieli. Chłopi są konserwatywni i zachowawczy nie tylko w sensie niechęci do zmian, choć taka niechęć też ma swoją wielką pozytywną wartość. Chłopi są zachowawczy również w tym sensie, że zachowują to, co dawne - obyczaje, które nie przeminą wraz z modą, i rzemiosła, które przetrwają dłużej niż obecne ruchy artystyczne, tak szybko zamierające w bezruchu i stagnacji. (...) Nigdy nie istniało na świecie coś takiego jak sztuka proletariacka - ale z całą pewnością istniała sztuka ludowa.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 6 marca 2009