by G. K. Chesterton
Fragment eseju, który ukazał się w "Daily News" 24.08.1907 r.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Cały konserwatyzm opiera się na założeniu, że coś, co pozostawimy w spokoju, zostanie takie, jakie jest. Otóż nic podobnego. Pozostawiając coś w spokoju, rzucamy to na pastwę niepohamowanych, radykalnych zmian. (...)
Na przykład, jeśli chcemy mieć dom o białych ścianach, nie możemy pozostawić go samemu sobie w całej jego białości. W naszej atmosferze dom wkrótce stanie się czarny. Chcąc zachować jego białość, musimy bezustannie malować go na biało, wciąż od nowa odtwarzając nasz ideał. Innymi słowy, ten, kto chce mieć dawny biały dom, musi mieć nowy biały dom - czyli musi przeprowadzić rewolucję. (...)
U podstaw autentycznej doktryny postępu leży świadomość, że wszystko zmierza ku gorszemu. Człowiek musi stale interweniować, by powstrzymać naturalną degenerację; bo jeśli człowiek czegoś nie zreformuje, natura to zdeformuje. Trzeba zawsze wszystko zmieniać, chociażby po to, by mogło zostać takie samo. Ten, kto chce, aby jego ogród pozostał niezmienny, nie zostawia go samemu sobie, bo wówczas ogród stanie się całkiem inny. Przeciwnie, krąży po nim z wielką szybkością, wyrywając chwasty z korzeniami i wywracając do góry nogami naturalny bieg rzeczy, niczym chodząca rewolucja. Ktokolwiek piele ogród, przyjmuje na siebie rolę bezlitosnego i zdecydowanego wywrotowca. Innymi słowy, przyjmuje rolę radykała. Schludność i porządek naszych ogródków zależą od uporczywego radykalizmu, a wszystkie te klomby kwiatowe i starannie pielęgnowane trawniki zachowują swój nieskazitelny spokój za sprawą nieustającej rewolucji.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 7 stycznia 2005 r.