by G. K. Chesterton
Fragment eseju "On Monsters and Logic", który ukazał się w zbiorze "Avowals and Denials", 1934.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Kiedy to piszę, cała prasa bulgocze właśnie i faluje, ponieważ wynurzył się ponoć z odmętów, czy może zniknął właśnie w głębinach, pewien Potwór, który żyje, z powodów sobie tylko znanych, na dnie jeziora Loch Ness. Niezależnie od domniemanego życia w Loch Ness, Potwór prowadzi bujne życie na łamach gazet. Jest to bowiem Potwór miły i wielkiej poczciwości, który niejednemu biednemu dziennikarzowi dopomógł już umieścić tu i ówdzie jakąś wierszówkę.
Ale Potwór ma również przeciwników, zwłaszcza pośród ludzi, którzy określają się jako racjonaliści, a którzy piszą o nim mniej więcej tak, jak swego czasu pisywano o wężu morskim, czyli w tonie tajemniczym, mistycznym i irracjonalnym. (...) Pewien tekst, pióra bardzo zdolnego żurnalisty, zaczynał się wręcz od słów: "Kiedy w grę wchodzą opowieści o duchach i potworach...". Bardzo to dziwne zestawienie. Zupełnie nie rozumiem, czemu wąż morski miałby być bardziej uduchowiony niż morski ślimak. W pewnym sensie wszystkie zwierzęta są mistyczne i zagadkowe, bo tajemnica Stwórcy odbija się w każdym jego stworzeniu, lecz dotyczy to równie dobrze niepozornej krewetki. Największy bodaj wąż morski nie jest w tym sensie bardziej mistyczny niż najmniejszy. Nauka może się zastanawiać, do jakich rozmiarów dorastają węże w głębi oceanów, lecz powinien to być problem czysto naukowy. (...) Nie ma nic magicznego, nie ma ani cienia prastarych, celtyckich czarów i uroków, w hipotezie, że jakieś wielkie zwierzę może żyć na dnie szkockiego jeziora, albo że w ogóle może żyć gdzie bądź. (...)
Problem w tym, że od czasu zwycięstwa tak zwanego racjonalizmu udaje nam się skutecznie uprawiać wszystko z wyjątkiem racjonalnego myślenia. (...) Ludzie chyba już całkiem zapomnieli, w jaki sposób brać się za formułowanie wniosków. Osiągnęli mistrzostwo w sztuce akceptacji, opisu i analizy własnych wrażeń, lecz pojęcia nie mają, jak czynić dedukcje. (...) Taki impresjonistyczny dziennikarz potrafi, owszem, biegle przekazać, jakie wrażenia budzi w nim Potwór z Loch Ness. Ale gdyby miał je ocenić w oparciu o test prawdy, nie wiedziałby, jak to się technicznie robi. (...)
Żurnalista, o którym wyżej wspomniałem, konkluduje: "Jeśli uwierzymy w Potwora z Loch Ness, to czemu nie w resztę? Gdzie wyznaczyć granicę? Jest przecież wiele opowieści o potworach" - i roztacza przed czytelnikami skarby erudycji, opisując po kolei różne monstra z mitologii celtyckiej i nordyckiej. Robi to z taką smętną rezygnacją, jakby właściwie był gotów machnąć ręką, pójść na całość i przełknąć je wszystkie, jedno za drugim, łącznie z wielorybem, który woził w swoim brzuchu Jonasza i ze smokiem, który chciał pożreć Andromedę.
Każdy, kto zaznajomił się z tą staroświecką i tajemniczą nauką, zwaną logiką, (...) na widok tej wypowiedzi z niedowierzaniem przetrze oczy i bez wahania odpowie: "Myślę, że powinieneś wyznaczyć granicę tam, gdzie kończą się dowody". (...) Autor artykułu już od początku błąkał się po manowcach, bo wyszedł z nielogicznego założenia, że jeśli tylko uwierzy w jakieś nieznane zwierzę, wkroczy w świat magii i czarów, gdzie wszystko może istnieć i wszystko może się zdarzyć, A to nieprawda, nawet w odniesieniu do spraw nadprzyrodzonych. Człowiek może wierzyć w jeden cud, a nie wierzyć w inny, bo wie, że są na świecie cuda prawdziwe i cuda fałszywe, tak jak są prawdziwe i fałszywe banknoty. Tym bardziej dotyczy to Potwora z Loch Ness, który na pewno nie jest nadprzyrodzony. Owszem, potwory występują w bajkach, ale nie robią się od tego bajkowe. Równie dobrze można by twierdzić, że młynarze, królewny i koty są tylko mitycznymi zwierzętami, bo w baśniach pojawiają się obok smoków i syren.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 26 listopada 2004 r.