by G. K. Chesterton
Fragment eseju, który ukazał się w "The Illustrated London News" 9.05.1914 (USA).
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Większość publicystów angielskiej prasy ma kłopoty z analizą francuskich wyborów. (...) Piszą, że więcej Francuzów niż poprzednio głosowało na socjalistów albo ogólnie stwierdzają, że wzrosła siła francuskiego socjalzimu. Co do mnie, nie wierzę, że francuski socjalizm wzrósł w siłę. Tym, co naprawdę wzrosło w siłę, w stopniu dość umiarkowanym, lecz widocznym, jest francuski katolicyzm. A co za tym idzie, naturalnie ruszyli do urn wszyscy ci, którzy szczerze myślą, że katolicyzm to plaga społeczna. Historia powinna brać większą poprawkę na takie masowe ruchy akcji i reakcji. (...)
Socjaliści tak naprawdę nie znają "solidarności klasy robotniczej"; i nic dziwnego, skoro większość z nich to profesorowie uniwersytetów i inteligenci z klasy średniej. Nie wiąże ich wspólnota doktrynalna, jedyne, o czym dzisiejsi socjaliści w ogóle nie mówią, to doktryna socjalizmu. Nie jednoczą się w obronie pokoju; gdyby wybuchła wojna, myślę, że poszliby na front potulnie jak owieczki. Jedyne, co rzeczywiście ich łączy, to wielka niechęć do religijnych i mistycznych zasad moralności czy metafizyki, które od stuleci stanowiły fundament Europy i które wszyscy nazywamy chrześcijaństwem. Współczesny socjalizm z całą pewnością nie jest zlaicyzowany. Jego jedyna autentyczna pasja to pasja religijna - czy też, jeśli wolicie, antyreligijna. (...) Toteż jeśli katolicy rosną w siłę, mobilizują się natychmiast siły oporu przeciw nim.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 12 sierpnia 2005 r.