Chesterton o ... prawdziwych elitach

by G. K. Chesterton
Fragment eseju, który ukazał się w "The Illustrated London News" 17 października 1925 r.

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Pewna dziennikarka napisała, w kontekście sztuki teatralnej o życiu Gauguina na wyspach Polinezji, że sztuka ta ilustruje zasadę, która głosi, że geniusz powinien mieć specjalne przywileje. Dziennikarka z łaskawą wyższością przyznała, że moralność to rzecz całkiem dobra dla ludzi przeciętnych i konwencjonalnych - lecz artystom, którzy posiadają niezwykłą umysłowość, należy pozwolić na niezwykłe normy moralne.

Podobnie jak większość opinii, wygłaszanych przez ludzi odważnych i postępowych, również i ta opinia pada dziś tak często, że czujemy się z lekka jakby znużeni, słysząc ją po raz kolejny. Nasze wiktoriańskie prababki wpisywały ją sobie do sztambuchów, by usprawiedliwić Byrona. Całkiem możliwe, że w starożytnym Rzymie używano jej (...) w charakterze pociechy dla Owidiusza. Ciekawe, że ta obrona niekonwencjonalności zdążyła już stać się zastarzałą konwencją, a nikt jeszcze nie wytknął logicznych luk, które w niej zioną. (...)

A starczy tu odrobina zdrowego rozsądku. Oznajmienie wszem i wobec, że każdy może zostać anarchistą, jeśli tylko zostanie artystą, to nic innego jak czysty obłęd. (...) Skutek będzie tylko taki, że wielu szarlatanów zacznie podawać się za geniuszy, a wielu głupców zacznie się za geniuszy uważać. (...)

Wypowiedź tej dziennikarki (...) należałoby całkowicie odwrócić. Powinna ona brzmieć tak: "Ludzie o umysłach wybitnych i wzniosłych są zdolni, by ściśle trzymać się norm moralnych. Oni bowiem rozumieją, że warto się poświęcać, gdyż nagroda jest wielka, chociaż odległa. Bądźmy jednak wyrozumiali dla osób bardziej prostackich i przyziemnych; pozwólmy im na prymitywne przyjemnostki, które tak lubią. A kiedy chodzi o ludzi rzetelnie głupich i tępych, byłoby przecież czystym okrucieństwem osądzać ich surowo za moralne potknięcia. Idiota (...) powinien mieć specjalne przywileje. Może domagać się własnej, prywatnej moralności, choćby nawet miała to być prywatna niemoralność. Jego przykład nie zaszokuje wszystkich tak jak upadek moralny wielkiego poety; jego osobowość jest rozwinięta w stopniu mikroskopijnym, a przy tym dość męcząca, więc skrzywdzi najwyżej sam siebie. Zgódźmy się zatem, że geniusz ma obowiązek przestrzegać moralności, podczas gdy kretyn może być tak niemoralny, jak żywnie zapragnie.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 12 marca 2004 r.


Strona główna | Chesterton o...