by G. K. Chesterton
Fragment eseju z cyklu "Our Notebook", który ukazał się w "The Illustrated London News" 11 października 1924 roku.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Pewnego dnia, głęboko zadumany, bezmyślnie wsiadłem do dorożki. Gdzieś na dnie mojego umysłu kołatała świadomość, że jestem spóźniony na spotkanie (...), a pamiętałem jeszcze stare dobre czasy, kiedy z jednego końca Londynu na drugi człowiek szybciej docierał dorożką niż pieszo. Tymczasem ledwo wziąłem dorożkę znalazłem się w granitowo nieruchomym szeregu innych dorożek, które zastygły w miejscu, podczas gdy gdzieś tam, daleko, policjant usiłował rozładować korek. (...)
Nie przeszkadzało mi to wcale, bo jestem człowiekiem zgodnym i niezbyt postępowym. Wręcz przeciwnie, spodobała mi się myśl, że moglibyśmy tu zostać na zawsze, że koła powoli wrastałyby w ziemię, potem bluszcz oplótłby się wokół nich i szereg dorożek stopniowo zamieniłby się w szereg małych chatek. Cieszyła mnie też myśl, że ludzie, którzy utknęli wokół w niezliczonych samochodach, kupili je, bo zależy im na szybkości. Przede wszystkim jednak przyszło mi do głowy, (...) że również i nasz arogancki, pędzący na gwałt industrializm (...) może pewnego dnia zatrzymać się i ugrzęznąć w błocie. Starczy, by załamał się system komunikacyjny, a ludzie chcąc nie chcąc będą zmuszeni zostać tam, gdzie są i żyć najlepiej jak potrafią. (...)
Niektórzy pokładają nadzieję w postępie nauki. Inni nie widzą już żadnej nadziei i bezradnie oczekują na katastrofę cywilizacji. Niewielu jest jednak dziwaków, którzy z nadzieją wyglądają katastrofy. A przecież wcale nie jestem pewien, czy ich postawa nie zasługuje na obronę; dalibóg, nie dałbym głowy, czy sam przypadkiem do nich nie należę. Bywa, że mój humor poprawia się cudownie, bywa, że ogarnia mnie szampańska wesołość, gdy myślę, że bądź co bądź mogą jeszcze wrócić czasy barbarzyństwa. Któż ośmieli się twierdzić, że przed nami tylko ciemność, skoro przyświeca nam ta jasna gwiazda nadziei?
Zdarzało się już, że upadały imperia, załamywały się finanse, znikały biurokracje, a ludzie porzucali wyszukane zajęcia i wracali do prostych prac, koczując na gruzach własnych pałaców. (...) Czego człowiek dokonał raz, człowiek potrafi dokonać znowu. Nie traćmy ducha! Również i nasze miasta mogą zostać opuszczone, również i nasze pałace mogą obrócić się w ruinę. Kto wie, może ludzkość ma jeszcze szansę odzyskać człowieczeństwo.
Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 5 listopada 1999 r.