by
G. K. Chesterton
Fragment rozdziału The Philosopher z
książki George Bernard Shaw, 1909.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Możliwe, że były kiedyś czasy tak ospałe, tak ślamazarne, że wszystko, co tylko wyrywało je z drzemki musiało być dobre. Nasze czasy z pewnością do takich nie należą. (...) Umysł współczesny nie przypomina osła, któremu starczy dać kopniaka, by ruszył z miejsca, lecz raczej samochód na odludnej drodze, który rajdowcy-amatorzy zdołali wprawdzie rozebrać na kawałki, ale już nie potrafią złożyć go z powrotem. W tych okolicznościach dawanie maszynie kopniaka nie jest przez ekspertów uważane za najskuteczniejszą z możliwych metod. Toteż i nikt nie pomoże naszej epoce pytając i wątpiąc - chyba że oprócz pytań zna też odpowiedzi. Kwestionowanie świata, stawianie pytań bez odpowiedzi, jest tym właśnie modnym i elitarnym sportem, który większość z nas doprowadził do bankructwa. Znak naszych czasów to znak zapytania. A sedno tych kwestii jest tak dojmująco banalne... Żaden sceptyczny myśliciel nie zada pytania, którego nie umiałoby zadać znudzone trzyletnie dziecko w upalne popołudnie: "Czy ja jestem chłopcem?" - "A dlaczego jestem chłopcem?" - "Dlaczego nie jestem krzesłem?" - "A czym jest krzesło?". Dziecko potrafi czasem zadawać takie pytania przez dwie godziny z rzędu. Filozofowie protestanckiej Europy zadają je przez dwieście lat. (...)
Nazywamy wiek XII ascetycznym. Nasze własne czasy nazywamy hedonistycznymi, uważając, że są przepełnione radosną przyjemnością. Jednak w czasach ascezy miłość życia była ewidentna i tak wielka, że stale trzeba ją było hamować. W czasach hedonizmu przyjemność osiąga poziom tak niski, że stale trzeba ją pobudzać. Jak wysoko potrafiło wezbrać morze ludzkiego szczęścia w wiekach średnich, poznajemy dziś tylko po kolosalnych groblach, które ludzie wznosili wtedy, by nie przelało się ponad miarę. Jak nisko poziom ten spadł dzisiaj, poznają nasi potomni tylko po owych osobliwych poradnikach, które każą ludziom zachowywać pogodę ducha i tłumaczą im, że życie ostatecznie nie jest takie złe. Społeczeństwo wytwarza optymistów wtedy, gdy nie jest już w stanie wytworzyć ludzi szczęśliwych.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz
Dziennik", piątek, 12 listopada 1999