by G. K. Chesterton
Fragment eseju z cyklu Our
Notebook, który ukazał się w The Illustrated
London News 11.01.1908 r.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Nikt nie wierzy w Tradycję mocniej ode mnie. Tradycja (moim zdaniem) to po prostu demokracja obejmująca umarłych. Istnieje jednak pewien rodzaj tradycji, który, choć nader cenny, jest ewidentnie niezbyt precyzyjny. Jeśli tradycja podaje, stulecie po stuleciu, że coś jest coraz bardziej gorące lub zimne, lub niebieskie, lub trójkątne, wówczas im dłużej tradycja się ciągnie, tym wyraźniej widać, że nie do końca odpowiada prawdzie. Jeśli nasz ojciec, dziadek, pradziadek i prapradziadek zostawili po sobie przekaz, że słońce staje się coraz mniejsze i trudno je już zobaczyć gołym okiem, raczej nie powinniśmy w to wierzyć, nie dlatego, byśmy byli od nich mądrzejsi, ale dlatego, że w takim razie w naszych czasach w ogóle nie byłoby żadnego słońca na niebie. Kiedy więc stwierdzamy, że nasi ojcowie, stulecie po stuleciu, powtarzali bezustannie, że obrzędy religijne zamierają i zanikają, że radosne i huczne święta odchodzą w przeszłość, możemy uznać, że byli w błędzie. (...)
Święta Bożego Narodzenia z pewnością nie odejdą. Mimo wysiłków współczesnych artystów, idealistów czy neopogan, Święta przetrwają wszelkie próby zastąpienia ich czymś innym. Albowiem między religią i radością istnieje związek, którego dzisiejsi myśliciele nie zdołali nigdy pojąć. (...) Wszystkie socjalistyczne utopie, wszystkie nowe pogańskie raje, oferowane światu w naszym stuleciu, mają jedną okropną wadę - są nadęte. (...) Tymczasem istotą prawdziwego szczęścia, czy to przed Bogiem, czy pośród ludzi, jest wyzbycie się poczucia własnej ważności. (...)
Ktoś raz powiedział i często bywa to przytaczane: "Bądź dobry, a będziesz szczęśliwy; ale nie będziesz się dobrze bawił". Osobiście byłbym zdania, że prawda przedstawia się dokładnie na odwrót. Bądź dobry, a będziesz się dobrze bawił, ale nie będziesz szczęśliwy. (...) Ten, kto pragnie po prostu osiągnąć szczęście - tępą, zwierzęcą błogość - powinien czym prędzej wyzbyć się dobroci. (...) Filozofowie są szczęśliwi; święci dobrze się bawią. W życiu ważne jest nie zachowanie przyjemnego spokoju (o który łatwo; wystarczy mieć twardsze serce i bardzo zakutą głowę), lecz o zachowanie nieśmiertelnej zdolności do śmiechu i zadziwienia, wiecznie młodego podziwu i rewerencji. To dlatego religia ustanawia święta, takie jak Boże Narodzenie, a filozofia interesuje się nie tym, czy człowiek jest szczęśliwy, lecz tym, czy jest wrażliwy na całą radość życia.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz
Dziennik", piątek, 21 grudnia 2002