by G. K. Chesterton
Fragment rozdziału The Fall of Chivalry z książki The New Jerusalem, 1920.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Ktoś, kto wysunie tezę, że w pewnym dziejowym momencie postęp zaczął zmierzać w złą stronę, usłyszy w odpowiedzi, że ludzie po prostu idealizują przeszłość. (...) Powracające dziś tęsknoty za średniowieczem są krytykowane jako nierealne i romantyczne, nic jednak dalszego od prawdy. Zwolennicy powrotu do średniowiecza to po prostu ludzie, którzy widzą, że znaleźli się w ewidentnie złym miejscu, przypuszczają więc, że gdzieś po drodze musieli skręcić w złą stronę. (...)
Społeczeństwo średniowieczne nie było tym dobrym miejscem, do którego zmierzamy; stanowiło jedynie właściwy zakręt na dziejowej drodze. To była zaledwie dobra droga, czy może raczej zaledwie początek dobrej drogi. (...) Główny argument na rzecz średniowiecza leży w tym właśnie, że wszystko wtedy było niedoskonałe, niedoskonałością dojrzewającego owocu lub rosnącego dziecka. (...) Był to zapewne jedyny w dziejach okres autentycznego postępu. Rzadko kiedy zdarzało się, by ludzie powstali z barbarzyństwa do cywilizacji tak szybko i w takim poczuciu jedności, jak wówczas, gdy Wieki Ciemne zmieniły się w epokę uniwersytetów, katedr, parlamentów i gildii. O większości spraw możemy powiedzieć, że w jakim stadium ulepszenia by się nie znajdowały, niosły obietnicę dalszego ulepszenia.
A potem, niemal równie szybko, coś się zepsuło. (...) Im więcej czyta się o dziejach średniowiecznej cywilizacji, tym trudniej wyjaśnić ów tajemny, nagły rozkład od środka, któremu ostatecznie uległa. Tylko kilka pokoleń dzieliło świat, który czcił świętego Franciszka, od świata, który spalił Joannę d’ Arc. (...) Wiemy, jak to się skończyło; jeśli o mnie chodzi, powiedziałbym, że dostali Reformację, bo sobie na nią zasłużyli. (...) Jednak co właściwie poszło źle? (...)
Ja osobiście myślę, że Średniowiecze umarło z rozczarowania. Myślę, że cała średniowieczna cywilizacja zanikła, bo straciła serce do życia wraz z upadkiem Jerozolimy. (...) Królowie i książęta mieli swój pogląd na to miasto, lud jednak miał wizję - wizję miejsca, gdzie dobiegają kresu wszystkie opowieści, gdzie kończy się łuk tęczy. (...) Upadek Jerozolimy i, w tym znaczeniu, klęska wypraw krzyżowych, odbiły się olbrzymim echem. (...) Ponieważ krucjaty były ruchem powszechnym, ruch ten skończył się równie powszechnym zniechęceniem. (...) Owszem, islam został powstrzymany, ale nie został powstrzymany wystarczająco. Dzisiejszy problem bliskowschodni i trzy czwarte wojen nowożytnego świata to właśnie skutek faktu, że islam nie zastał wystarczająco powstrzymany. (...) Całe chrześcijaństwo, całe rycerstwo zmierzyło się z Mahometem - a Mahomet nie upadł. (...) I jeśli dziś średniowiecze wydaje się martwe i pokryte kurzem, to właśnie z powodu tamtej klęski; klęski wcale nie mniej okrutnej przez to, że w połowie była zwycięstwem.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik", piątek, 14 maja 1999