by G. K. Chesterton
Fragment rozdziału "The Escape form Paganism" z książki "The Everlasting Man", 1925.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Nowoczesny Europejczyk, który szuka sobie religii w Azji, przypisuje azjatyckiej religii ideały typowe dla chrześcijaństwa. Ale religia azjatycka ma inny charakter. Ogarnia zarazem więcej i mniej. (...) W sferze intelektualnej jest dużo bardziej mglista i nieokreślona, zmącona przez zwątpienie, podzielona na odmienne nurty myśli. W sferze moralnej jest dużo bardziej rozluźniona i dryfuje w rozmaite strony.
Pewien profesor języka perskiego na jednym z naszych wielkich uniwersytetów, tak żarliwy zwolennik Wschodu, że niemal gardzący Zachodem, powiedział mojemu znajomemu: "Nigdy nie zrozumiesz religii azjatyckich, bo wyobrażasz sobie, że religia łączy się z etyką. Tamtejszy typ religii w gruncie rzeczy nie ma z etyką żadnego związku". No cóż; większość z nas zetknęła się w życiu z jakimiś Mistrzami Prawdziwej Mądrości, Pielgrzymami na Ścieżce Mocy, ezoterycznymi świętymi z Indii czy innymi Wielkimi Jasnowidzami, którzy istotnie nie mieli z etyką żadnych związków. Coś odmiennego - nieodpowiedzialnego i pełnego dystansu - cechuje moralną atmosferę Azji i przeniknęło stamtąd nawet do moralnej atmosfery islamu. (...)
Głeboko, bardzo głęboko, hen pod głębią ich metafizyki, w otchłannych przepaściach mistycznych medytacji, pod całym tym kosmosem duchowym, traktowanym przecież bardzo serio, leży tajemnica religii azjatyckich - straszliwa, nieuchwytna niepowaga. Tak naprawdę nie ma większego znaczenia, jak kto postępuje. Czy to dlatego, że nie wierzą w szatana, czy dlatego, że wierzą w los, a może dlatego, że doczesne doświadczenie oznacza dla nich wszystko, a życie wieczne oznacza coś kompletnie innego - w każdym razie są to religie skrajnie odmienne od chrześcijaństwa. Czytałem gdzieś, że w średniowiecznej Persji żyło trzech bliskich przyjaciół, słynących z tego, że myślą jak jeden człowiek. Pierwszy został szanowanym wezyrem o dużym poczuciu odpowiedzialności. Drugi, Omar, został pesymistycznym i epikurejskim poetą, pijącym wino z szyderczym ukłonem w stronę Mahometa. Trzeci wszedł do historii jako Starzec z Gór, narkotyzujący swoich poddanych, aby pod wpływem narkotyków mordowali innych ludzi. Tak naprawdę nie ma większego znaczenia, jak kto postępuje. (...)
Umysł azjatycki za długo i za intensywnie żył wiecznością. Dusza azjatycka stała się zanadto nieśmiertelna, w tym sensie, że zignorowała ideę grzechu śmiertelnego. (...) To właśnie mamy na myśli, mówiąc, że Azja jest bardzo stara. Ale, historycznie biorąc, Europa jest równie stara jak Azja; jeśli chodzi o ścisłość, każde miejsce na świecie jest tak samo stare. Lecz Europa, w przeciwieństwie do Azji, nie starzała się w nieskończoność, Europa narodziła się na nowo.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 2 września 2005 r.