Chesterton o... standaryzacji

by G. K. Chesterton

Fragment rozdziału The Free Man and the Ford Car z książki The Outline of Sanity, 1926.

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Samochód marki Ford stanowi typowy produkt naszych czasów. Najlepsze w nim jest to, za co jest pogardzany - czyli niewielki rozmiar. Najgorsze w nim jest to, za co jest wychwalany - czyli masowe ujednolicenie wzorca. (...)

Nikt jakoś nie zauważa, że rozwój motoryzacji (choć dokonany może złą metodą lub z niskich pobudek) stanowi w istocie kompletne zaprzeczenie ponurych przepowiedni o czekającym nas nieuniknionym socjalizmie lub innej formie społecznej komasacji. (...) Oto na naszych oczach powraca swobodny, samotny wędrowiec (...), który do pewnego stopnia odzyskał wolność przemieszczania się dokąd chce, po całym kraju, po każdym gościńcu, prawie jak w czasach starej, wesołej Anglii. (...) Nie słyszałem jednak nigdy, aby tani samochód pana Forda został za to pochwalony, choć byłaby to pochwała słuszna i mądra. Często natomiast chwali się go za pożytki, płynące ze standaryzacji. (...)

Generalna zasada jest taka, że jeśli coś się zepsuje, każda część samochodu może zostać bez trudu zastąpiona identyczną częścią. Na pewno jest to praktyczne i przydatne; zaś argumenty na rzecz standaryzacji mają zastosowanie nie tylko do samochodów. Ba, nie byłbym pewien, czy standaryzacja nie stanowi aby klucza do wielu niewyjaśnionych zagadek naszej epoki. Zaczynam na przykład rozumieć, czemu opowiadania publikowane w miesięcznikach są do siebie tak uderzająco podobne. Otóż, zarządzono tak specjalnie dla wygody ludzi - po to, żebyś, Czytelniku, zostawiwszy w pociągu przeczytane do połowy opowiadanie pod tytułem "Aksamitne oczy", mógł w innym piśmie doczytać do końca tę samą piękną opowieść, noszącą dla odmiany tytuł "Złociste loki". To wyjaśnia również, czemu artykuły na temat Kościoła i religii są we wszystkich gazetach identyczne, tak że możemy zacząć czytać artykuł w "Daily Chronicle", a skończyć w "Daily Express", i zupełnie nie zauważymy różnicy. I to wyjaśnia, czemu ze wszystkich stron jesteśmy namawiani, by wybierać to, co nowe, a odrzucać to, co stare, choć ci, co nas do tego namawiają, sami nigdy nie powiedzą nic nowego.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 30 września 2005


Strona główna | wstecz