by G. K. Chesterton
Fragment eseju On
running after one's hat ze zbioru All Things
Considered, 1908
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Prawdziwy ból, jakim jest ból zęba albo ból ludzi palonych na stosie, istnieje realnie. Można go znosić, lecz trudno się nim radować. Jednakże, bądź co bądź, ból zęba to wyjątek, nie reguła, zaś palenie na stosie zdarza się tylko raz na bardzo długi czas.
Większość uciążliwości, przez które mężczyźni klną, a kobiety płaczą, płynie w gruncie rzeczy z uczuć lub wyobraźni, czyli wyłącznie z naszego umysłu. Na przykład, słyszymy nieraz, jak dorośli ludzie narzekają, że pociąg się spóźnia, oni zaś muszą bez celu wałęsać się po stacji. Ale czy kiedykolwiek słyszeliśmy, by mały chłopiec narzekał, że musi krążyć po stacji kolejowej i czekać na pociąg? Nie, gdyż dla niego pobyt na stacji jest jak pobyt w pałacu dziwów, pełnym poetycznej radości. (...) Takie właśnie poetyczne radości mogą stać się udziałem ludzi, którzy tylko stoją i czekają na pociąg o drugiej piętnaście. Mają masę czasu na medytacje, pełne przemyśleń owocnych i bogatych. (...) Również w wypadku innych irytujących drobnostek, wszystko zależy od emocjonalnego punktu widzenia. Można spokojnie zastosować ten test prawie do każdej rzeczy,, powszechnie uznawanej za uciążliwość codziennego życia.
Na przykład, większość osób odnosi wrażenie, że nieprzyjemnie jest biec za porwanym przez wiatr kapeluszem. A czemuż by umysł pobożny i roztropny miał uważać to za nieprzyjemne? Owszem, człowiek biegnie, a bieganie męczy. Jednak ci sami ludzie biegają jeszcze szybciej, kiedy uprawiają sport, i to ze znacznie większą ochotą ścigają nieciekawą skórzaną piłkę niż ładny jedwabny kapelusz. Panuje przekonanie, że pogoń za kapeluszem to rzecz upokarzająca; ludzie mają na myśli, że to komiczne. Na pewno; ale też człowiek jako taki jest bardzo komicznym stworzeniem i większość rzeczy, które robi, jest komiczna - jedzenie na przykład. A najbardziej komiczne są rzeczy, które najbardziej zasługują, by je robić - takie jak zaloty i miłość. Człowiek goniący za własnym kapeluszem nie jest ani w połowie tak śmieszny jak człowiek goniący za własną żoną. I gdyby miał właściwy pogląd na sprawę, mógłby biec za kapeluszem pełen najbardziej męskiego zapału i świętej radości, czując się jak myśliwy, który ściga dzikie zwierzę, bo z pewnością żadne zwierzę nie może już być dziksze. (...)
Przygoda to po prostu niedogodność traktowana we właściwy sposób. Niedogodność to po prostu przygoda traktowana w niewłaściwy sposób.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz
Dziennik", piątek, 19 marca 1999