Chesterton o tych, co ... W cieniu wiary

by G. K. Chesterton
Fragment wstępu do książki "The Everlasting Man", 1925

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


To, co najlepsze, to żyć autentycznie wewnątrz chrześcijaństwa. Drugą w kolejności dobrą rzeczą jest żyć autentycznie na zewnątrz chrześcijaństwa. Tymczasem ludzie, którzy krytykują chrześcijaństwo, w gruncie rzeczy nie wydostali się na zewnątrz. Utknęli gdzieś na obrzeżach, w strefie spornej - w każdym znaczeniu tego słowa. (...)

To oni sprawili, że antyklerykalne slogany brzmią dziś zwyczajnie jak rozmowa towarzyska. (...) Ni stąd, ni zowąd zaczęli teraz urągać Kościołowi, że nie zapobiegł wojnie, choć sami przecież nie kiwnęli palcem, by jej zapobiec, i choć jedynymi, którzy twierdzili, że to potrafią, byli postępowi, sceptyczni kosmopolici. To ich agnostyczny i antyklerykalny światek bezustannie prorokował, że świta nam już era światowego pokoju; to ten właśnie światek powinien płonić się ze wstydu, gdy zamiast tego zapadł mrok światowej wojny. Co zaś się tyczy opinii, że Kościół na skutek wojny stracił wiarygodność, równie dobrze można by twierdzić, że Arka straciła wiarygodność na skutek potopu. Istnienie Kościoła ma sens nie dlatego, że jego dzieci są bezgrzeszne, lecz właśnie dlatego, że grzeszą. (...)

Sceptycy żyją w permanentnej reakcji na religię. (...) Utknęli w wiecznym stanie pośrednim, w ciasnym jarze, z którego nie są w stanie dostrzec ani szczytów za nimi, ani szczytów powyżej. Nie umieją wydostać się ze strefy spornej. Nie potrafią być chrześcijanami - i nie potrafią nie być wrogami chrześcijaństwa. Cała atmosfera, która ich otacza, to atmosfera negacji, pełna obrażonych min, złośliwej przekory i małostkowych docinków. Żyją w cieniu wiary, zatraciwszy światło wiary.

Najlepsze, co możemy zrobić w relacji do naszego duchowego domu, to pozostać wystarczająco blisko, by go kochać. Ale następną w kolejności dobrą rzeczą jest odejść wystarczająco daleko, by nie czuć do niego nienawiści.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 22 października 2004 r.


Strona główna | Chesterton o...