Chesterton o... wojnie i pokoju

by G. K. Chesterton

Fragment eseju z cyklu Our Notebook, który ukazał się w The Illustrated London News 9 maja 1908 r.

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili. Gołym okiem widać, że współczesny wyścig zbrojeń sięgnął absurdu. Jakiż to groteskowy koniec dla wspaniałych dziejów Europy, że wszyscy napychamy sobie kieszenie bronią, aż w końcu padniemy pod jej ciężarem. Jakież to żałosne, że pozostajemy przyjaciółmi już tylko dlatego, że nasze nerwy nie zniosłyby huku armat. Owszem, niechże człowiek powstrzyma zbrojenia, lecz na miły Bóg, nie pozwólmy, by zbrojenia powstrzymały człowieka. (...)

Koncepcja Blocha, zgodnie z którą wojny nie będą wybuchać, bo nikt nie odważy się ich rozpocząć, wcale nie uwalnia nas od zagrożeń techniki. Przeciwnie, zawiesza technikę nad naszymi głowami niczym miecz Damoklesa, aby nas powstrzymać od jakiejkolwiek wojny, zarówno sprawiedliwej, jak niesprawiedliwej. I w ten oto sposób człowiek zostaje zastraszony i zmuszony do poddaństwa przez swoją własną maszynerię. Doprawdy, wolałbym raczej, gdyby przyszło nam żyć pod władzą naszych psów i kotów. (...)

Panuje dziś przeświadczenie, że wojny wybuchają za sprawą barbarzyńskiej ignorancji. To jaskrawo błędna opinia. Człowiek nie walczy z innym człowiekiem dlatego, że go nie zna. Zazwyczaj walczy dlatego, że zna go aż za dobrze. Wiele nowoczesnych inicjatyw pokojowych oparto na założeniu, że jeśli sprowadzi się do Anglii bardzo wielu Niemców, by obejrzeli sobie Anglików, i wyśle bardzo wielu Anglików, by popatrzyli sobie na Niemców, jedni i drudzy nigdy nie zechcą bić się ze sobą. Jak z tego wynika, przeciętny Anglik sądzi, że Niemcy mają rogi i kopyta. (...) Problem leży jednak zupełnie gdzie indziej. (...) Ilekroć dwa narody nienawidzą się nawzajem, to nie dlatego, że ich cele są różne, lecz dlatego, że ich cele są takie same. Jeśli mieszkaniec Prus zobaczy Indianina, nie będzie go nienawidził za to, że jest Indianinem. Lecz znienawidzi go z całą pewnością, jeśli Indianin zanadto się upodobni do mieszkańca Prus; jeśli stanie się rywalem dla pruskiego handlu, edukacji czy zapędów imperialnych. Współczesna nienawiść między narodami, to rzecz niska i żałosna, która rodzi się nie ze wspaniałomyślnej odmienności, lecz z ciasnego i zajadłego podobieństwa.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 8.02.2002 r.


Strona główna | Chesterton o...