by G. K. Chesterton
Fragment rozdziału "Optymista jako samobójca" z książki "Dla sprawy", 1929.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Wolnomyśliciele też czasem myślą, choć wolno im to idzie. W świecie zachodnim w każdym razie zdają się trwale przykuci do ciężkiej kuli u nogi, jaką jest materialistyczna koncepcja uniwersum.
Sceptyk antyczny czy azjatycki myślał śmielej, choć jako człowiek był zapewne bardziej nieszczęśliwy. Stanowisko, które dziś nosi miano sceptycyzmu, to w gruncie rzeczy nie sceptycyzm, lecz głęboki i zaangażowany monizm. Wolnomyślicielowi nie wolno kwestionować materialistycznego monizmu. Nie wolno mu, na przykład, wierzyć w cuda; jest mu to wzbronione, dokładnie tak samo, jak (jego zdaniem) nam wzbroniona jest herezja. W obu wypadkach zakaz nie jest egzekwowany siłą, lecz wynika tylko z zasady. (...) Raczej wątpię, czy Stowarzyszenie Prasy Racjonalistycznej porwie, zaknebluje bądź udusi uczonego ateistę, jeśli uzna on dowody cudownego uzdrowienia w Lourdes. Takoż i arcybiskup Westminsteru nie każe mnie wieszać, topić i ćwiartować, jeśli jutro oznajmię, że jestem agnostykiem. Człowiek nie zdoła jednak wyrwać z korzeniami swoich dotychczasowych przekonań bez bolesnego rozdarcia i rewolucji w całym swym jestestwie.
My, katolicy, mamy więcej wolności, bo trudno by znaleźć fakt naukowy, którego nie dałoby się jakoś dopasować do naszego światopoglądu, podczas gdy materialista nijak nie zdoła umieścić w swoim światopoglądzie nawet maleńkiego i całkiem niepozornego cudu. (...) Wolnomyśliciel już dawno doszedł do wniosków, które determinują wszelkie inne wnioski. To nie dowody naukowe sprawiły, że zaakceptował materializm. To materializm zabrania mu akceptować dowody naukowe.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik",
piątek, 5 sierpnia 2005 r.