Chesterton o... wyzwaniach przyrody

by G. K. Chesterton

Fragment rozdziału VI z książki Orthodoxy, 1908.

Tłumaczenie: Jaga Rydzewska


Prawdziwy kłopot z naszym światem nie polega na tym, że jest to świat nieracjonalny, ani nawet na tym, że jest to świat racjonalny. Kłopot na ogół leży w tym, że jest to świat niemal racjonalny, ale nie całkiem. Życie nie jest nielogiczne, stanowi jednak pułapkę dla logików. Żywe formy wydają się odrobinę bardziej matematyczne i regularne niż są naprawdę; ich precyzja jest oczywista, lecz niedokładność - utajona; ich przewrotna dzikość czai się w ukryciu. Dam tu jeden powierzchowny przykład. Przypuśćmy, że jakaś matematyczna istota z Księżyca zajęłaby się podliczaniem części ludzkiego ciała. Od razu by dostrzegła, że ciało ludzkie ma dwie lustrzane połowy. Każdy człowiek to dwóch ludzi, a ten z prawej dokładnie przypomina tego z lewej. (...) W końcu uznałaby to za regułę; a potem, znajdując serce po jednej stronie, wydedukowałaby sobie, że musi też istnieć serce po stronie przeciwnej. I akurat wtedy, gdy ostatecznie uwierzyłaby w swoją rację, byłaby w błędzie.

Najbardziej niesamowitym elementem w przyrodzie jest właśnie to ciche i powszechne odchylenie o cal od dokładności. Zupełnie jakby Wszechświat uknuł przeciw nam sekretną zdradę. Jabłko czy pomarańcza są wystarczająco okrągłe, abyśmy mogli je tak nazwać, a mimo to okrągłe nie są. Sama nawet Ziemia ma kształt pomarańczy, by znęcić jakiegoś prostodusznego astronoma do nazwania jej kulą. Źdźbło trawy kojarzy się z miniaturową szpadą, bo mierzy prosto do celu; ale przecież nie trafia. Wszędzie, w całym porządku rzeczy, tkwi ten element spokojnej nieobliczalności. Umyka to racjonalistom - lecz zawsze umyka dopiero w ostatniej chwili.


Tekst przedrukowany z "Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą redakcji.

"Nasz Dziennik", piątek, 24 września 1999


Strona główna | wstecz