by G. K. Chesterton
Fragment eseju z cyklu Our Notebook, który ukazał się w "The Illustrated London News" 11.06.1910.
Tłumaczenie: Jaga Rydzewska
Mam właśnie w ręku niedużą książeczkę, (...) napisaną przez pannę Florence Farr, a zatytułowaną „Nowoczesna kobieta i jej intencje". (...) Autorka stawia wprost bardzo istotne pytanie: „Czy nierozwiązywalne małżeństwo jest dobre dla ogółu ludzi?”, i odpowiada również wprost: „Dla większości ludzi, owszem”. (...) Panna Farr nie rozumie, że ustanawianie wyjątków od powszechnej zasady łączy się z istotną trudnością. (...) Otóż, ilekroć niektórzy ludzie zaczynają się domagać wyjątkowych praw, są to z reguły ludzie, którzy najmniej na takie prawa zasługują. Osoby głęboko przekonane o własnej wyższości nad resztą świata to osoby o bardzo niskich walorach; ludzie, którzy sami siebie uważają za niezwykłych, to najpospolitsi zjadacze chleba na ziemi.
Jeśli ustanawiamy zasadę, że nikomu nie wolno zagarnąć Korony Angielskiej, wówczas przypuszczalnie nikt jej nie zagarnie. Drugą w kolejności dobrą zasadą byłoby, że każdemu wolno zagarnąć Koronę, bo wówczas mogłaby ona trafić w ręce jakiegoś uczciwego, skromnego człowieka. Jeżeli jednak oznajmiamy: „Tylko i wyłącznie ktoś niezwykły może zagarnąć Koronę Angielską” - wówczas rzucą się ku niej hurmem wszyscy szarlatani, wszyscy samozwańczy artyści, wszystkie kobiety wątpliwej konduity, wszelakiej maści pijani egotycy, kosmopolityczni awanturnicy i maniakalni kryminaliści.
Kiedy więc słyszymy, że małżeństwo jest dobre dla zwyczajnych ludzi, ale na rozwód odważy się tylko istota o duchu szlachetnym i wolnym, efekt jest taki, że rozwody wchodzą w modę wśród ludzi słabych i egoistycznych, podczas gdy nieliczne istoty o duchu szlachetnym i wolnym przypuszczalnie nadal borykają się z małżeńskimi problemami. (...) Wszyscy ludzie są zwyczajnymi ludźmi - a ludzie nadzwyczajni to ci, którzy to rozumieją.
Tekst przedrukowany z
"Naszego Dziennika" za wiedzą i zgodą
redakcji.
"Nasz Dziennik", piątek, 4 czerwca 1999